Prawo. Stosuje się...

Granice dozwolonej reklamy: czym rządzi się marketing suplementów diety?

Prawo farmaceutyczne, Prawo medyczne

Promocja suplementów diety rządzi się zupełnie innymi prawami niż marketing standardowych produktów czy usług. Ze względu na specyfikę branży i bezpośredni wpływ na zdrowie konsumentów, ustawodawca nakłada na twórców oraz marki wyjątkowo rygorystyczne ograniczenia, których przekroczenie niesie ze sobą poważne konsekwencje prawne.

Zgodnie z polskim i unijnym prawem, suplement diety jest wyłącznie środkiem spożywczym mającym na celu uzupełnienie standardowej diety. Suplement diety nie jest produktem leczniczym i nie może być przedstawiany jako produkt posiadający właściwości leczenia lub zapobiegania chorobom.

Wprowadzanie konsumentów w błąd poprzez przypisywanie produktom niemedycznym cech leków jest zabronione. Zgodnie z art. 130 ustawy – Prawo farmaceutyczne: „Kto wprowadzanemu do obrotu produktowi przypisuje właściwości produktu leczniczego, pomimo że produkt ten nie spełnia wymogów określonych w ustawie, podlega grzywnie.” Sugerowanie, że suplement leczy, zapobiega schorzeniom lub zastępuje konwencjonalną terapię lekarską może rodzić odpowiedzialność.

Sugerowaniem właściwości leczniczych może być już sama nazwa suplementu, na przykład bezpośrednio nawiązująca do konkretnej jednostki chorobowej. W odbiorze konsumenta takie wskazanie wywołuje bowiem mylne wrażenie, że dany preparat faktycznie leczy to schorzenie. Komunikat reklamowy to całość – nazwa produktu, treść tekstu reklamy, użyte obrazy i wypowiedzi. Ocena przekazu nie powinna ograniczać się do pojedynczego sformułowania.

Szczególnej ostrożności wymagają również wypowiedzi oparte na osobistych doświadczeniach. Samo przedstawienie własnej opinii nie jest jeszcze równoznaczne z przypisaniem suplementowi właściwości leczniczych. Problem pojawia się wówczas, gdy historia twórcy sugeruje, że stosowanie produktu doprowadziło do wyleczenia choroby, zastąpiło leczenie konwencjonalne lub pozwoliło z niego zrezygnować.

Angażowanie znanych osób do promocji preparatów prozdrowotnych wymaga szczególnej ostrożności. Granica między atrakcyjną reklamą lifestylową a bezprawnym przypisywaniem właściwości leczniczych jest bardzo cienka, o czym boleśnie przekonują się twórcy internetowi stawiający na chwytliwe, lecz niezgodne z prawdą hasła. Nowy popularny produkt i stojąca za nim znajoma twarz nie zastąpi profesjonalnej diagnozy i leczenia przez doświadczonego lekarza.

Karina Marchwicka

Aplikant adwokacki przy Okręgowej Radzie Adwokackiej we Wrocławiu. Ukończyła Prawo na Uniwersytecie Opolskim. Doświadczenie zawodowe zdobywała w największych kancelariach prawnych na Dolnym Śląsku. Swoje zainteresowania zawodowe koncentruje wokół spraw z zakresu ochrony dóbr osobistych oraz spraw karnych.