Taką właśnie próbę podjął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w Wyroku z dnia 26 lutego 2019 r., w sprawie VI SA/Wa 2179/18. Sprawa dotyczyła ustalenia, czy zabieg laseroterapii dopochwowej w leczeniu wysiłkowego nietrzymania moczu jest świadczeniem gwarantowanym i czy organy Narodowego Funduszu Zdrowia prawidłowo odmówiły skarżącej zwrotu kosztów tego świadczenia, udzielonego jej na terytorium Republiki Federalnej Niemiec, uznając, że nie spełnia ono kryteriów z art. 42b ust. 1 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U. z 2017 r. poz. 1938 ze zm. oraz z § 3 ust. 3 rozporządzenia z dnia 22 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz.U. z 2017 r. poz. 2295 ze zm.). Ponieważ § 3 ust. 3 ww. rozporządzenia stanowi, że świadczenia gwarantowane są udzielane zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, z wykorzystaniem metod diagnostyczno-terapeutycznych innych niż stosowane w medycynie niekonwencjonalnej, ludowej lub orientalnej, sąd uznał za konieczne zbudowanie zwięzłej definicji pojęcia „aktualna wiedza medyczna”.
Zasięgnąwszy więc opinii Ministra Zdrowia, Konsultanta Krajowego w dziedzinie urologii, Konsultanta Krajowego w dziedzinie Położnictwa i Ginekologii, dwóch Konsultantów wojewódzkich w dziedzinie urologii sąd dał następującą definicję:
„za metody uznawane i dopuszczone do stosowania uznaje się zasady wiedzy reprezentowane przez miarodajne koła naukowe. Zasady te muszą odpowiadać przyjętym poglądom, które nie podlegają dyskusji oraz oparte są prawie na jednomyślności. Dla oceny, czy postępowanie względem pacjenta następowało zgodnie z wymaganiami aktualnej wiedzy medycznej, istotny jest stan wiedzy z chwili postępowania, co ma szczególne znaczenie, jeśli weźmie się pod uwagę bardzo szybki postęp w medycynie”.
Zdaniem sądu aktualna wiedza to ta z chwili postępowania leczniczego, ponieważ bardzo szybki postęp w medycynie sprawia, że mniej więcej za rok wiedza ta nie będzie już aktualna. Nie wiadomo jednak, dlaczego stwierdzony szybki postęp medycyny każe sądowi skupiać uwagę akurat na tym, co jest głoszone w danej chwili, zamiast na tym, co jest już sprawdzone i utrwalone, ale w zaufaniu do sądu przyjmujemy ten pogląd. Dowiadujemy się też, że nie wszystko aktualnie głoszone kwalifikuje się jako wiedza, ale tylko to, co w danym czasie wyznają miarodajne koła naukowe, a co zarazem odpowiada przyjętym poglądom, które nie podlegają dyskusji oraz oparte są prawie na jednomyślności.
Czy to nie piękne?
Definicja ta jest wręcz nierealnie piękna i także świat byłby równie idealny, gdyby nie to słowo: „prawie”. Mieści się w nim niestety furtka dla „niemiarodajnych” kół naukowych, które nie pomne na autorytet tych pierwszych oraz sądu, kwestionują przyjęte poglądy, a co gorsza, poddają je pod dyskusję i burzą jednomyślność. Najgorsze jest jednak to, że generują one w ten sposób postęp, który co rok dezaktualizuje poglądy miarodajnych kół i zmusza sądy do ponownych wysiłków.
Sąd wybrał sposób definiowania przez postulaty – w tym wypadku trzy zdania dookreślające definiowany zwrot. Lepiej byłoby może, gdyby kolejne zdania nie stały z sobą w sprzeczności. Nie można jednak się czepiać, bo przy tak odpowiedzialnym przedsięwzięciu nie trudno o drobne potknięcia. Odtąd zaś wiadomo wreszcie, czym aktualna wiedza medyczna jest, a czym nie.
Należy też wyrazić uznanie dla mądrości i skromności sądu, który pomimo tak jasnego wglądu w rzeczywistość zrezygnował z ambicji zbudowania definicji klasycznej, streszczającej istotę aktualnej wiedzy medycznej przez podanie rodzaju i różnicy gatunkowej na przykład w ten sposób: aktualna wiedza medyczna są to poglądy głoszone przez miarodajne koła naukowe. Wówczas nie pozostałoby bowiem nic z tajemniczości, która zniechęca do samodzielnych rozważań, a skłania do zaufania odpowiedzialnym, powołanym do tego instytucjom i gremiom.
Przechodzimy więc do porządku dziennego nad wprawiającym w konsternację sprzecznościami i wiemy już, że chodzi o to by wiedzieć, gdzie zbierają się miarodajne koła naukowe. Co one głoszą – to mniejsza, i tak mało kto to rozumie. Ważne, kto głosi – i to jest właśnie aktualna wiedza medyczna: po prostu eminence based medicine.

