Czy sygnaliści z obowiązujących od niedawna przepisów to inna kategoria osób niż dobrze nam znani donosiciele z czasów PRL? Dla poważnej oceny przepisów o ich ochronie nie ma znaczenia to, że abstrakcyjny koncept miał chronić tylko działania podejmowane w interesie publicznym oraz, że wzorowano się na amerykańskich whistleblowers, a regulacja przyszła do nas za sprawą dyrektywy UE. Ważne jest jedynie to, co faktycznie za sprawą uchwalonych przepisów zaistnieje w polskich instytucjach i firmach, w tym medycznych.
Ochrona zdrowia jako taka nie została wyłączona spod ustawy. Zatrudnione w podmiotach leczniczych osoby, które zgłaszają lub ujawniają publicznie informację o naruszeniu prawa uzyskaną w kontekście związanym z pracą, są w jej rozumieniu sygnalistami. Ustawa wyłącza jedynie spod chronionej denuncjacji informacje objęte tajemnicą lekarską. Natomiast kwestie organizacyjne i personalne podmiotu leczniczego, nie powiązane z tajemnicą lekarską, mogą być sygnalizowane.
Szczególne obowiązki nałożono na podmioty, na rzecz których według stanu na dzień 1 stycznia lub 1 lipca danego roku wykonuje pracę zarobkową co najmniej 50 osób. Wlicza się w tę liczbę pełne etaty, a więc pracodawcy winni sprawdzić, ile pełnych etatów da liczba godzin zakontraktowanych u wszystkich zatrudnionych, także w ramach umów zlecenia i wolontariatu. Co istotne, nie są w to wliczane osoby posługujące się przy wykonywaniu zleceń podwykonawcami. Poza tym działalność gospodarcza – forma współpracy business to business – co do zasady nie jest działalnością na rzecz podmiotu leczniczego, ale na na własną rzecz przedsiębiorcy współpracującego z podmiotem leczniczym. Taka działalność w świetle przepisów nie powinna więc być wliczana do ww. sumy.
Jeśli suma pełnych etatów osób wykonujących pracę na rzecz podmiotu leczniczego wyniesie 50, to konieczne będzie ustalenie wewnętrznej procedury dokonywania zgłoszeń naruszeń prawa i podejmowania działań następczych. Trzeba będzie najpierw skonsultować ją z zakładową organizacją związkową lub przedstawicielami pracowników, przedstawiając projekt do wglądu na czas od 5 do 10 dni. Konsultacje nie oznaczają obowiązku uwzględnienia postulatów pracowniczych. Procedura wejdzie w życie po upływie 7 dni od dnia podania jej do wiadomości w sposób zwyczajowo przyjęty, należy ją udostępniać osobom ubiegającym się o pracę jeszcze przed zawarciem umowy.
Procedura zgłoszeń musi wskazywać wewnętrzną jednostkę organizacyjną lub osobę, ew. podmiot zewnętrzny, któremu zgłasza się naruszenia, a także bezstronną wewnętrzną jednostkę organizacyjną lub osobę upoważnione do rozpatrywania zgłoszeń. Jednostka ta powinna zapewniać bezstronność.
Doprawdy trudno to zrozumieć. Pracodawca ma obowiązek utrzymywać niezależną bezstronną jednostkę, ale to na nim ciążą obowiązki i rygory ustawy: obowiązek potwierdzenia przyjęcia zgłoszenia w terminie 7 dni od dnia jego otrzymania, przekazania informacji zwrotnej, nie później niż w terminie 3 miesięcy, rozpatrzenia zgłoszenia, ochrony sygnalisty, a także odpowiedzialność karna za niedochowanie wymogów ustawowych. Est impossibilium obligatio?
W ramach przyjętej procedury należy prowadzić rejestr takich zgłoszeń, z liczbami porządkowymi i datami zgłoszeń, opisami przedmiotu zgłaszanego naruszenia prawa; danymi osobowymi zgłaszających i ich adresami do kontaktu, informacjami o podjętych działaniach i datami zakończenia spraw. Rejestr archiwizuje się przez 3 lata po zakończeniu roku kalendarzowego, w którym zakończono działania następcze, lub po zakończeniu postępowań zainicjowanych tymi działaniami.
Ocena skutków regulacji, którą prawodawca miał obowiązek przeprowadzić przed wprowadzeniem tego prawa nie dotyczyła tego, czy jest ono piękną ideą, bowiem dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, ale tego, jak realnie ukształtuje ono rzeczywistość. Tymczasem ustawa, niezależnie od złego wpływu na relacje międzyludzkie, zawiera niedookreślone pojęcia i łamie zasadę, że odpowiedzialnym za dochowanie prawa można czynić tylko tego, kto ma realny wpływ na jego wypełnienie, nie może być obowiązkiem rzecz niemożliwa do wykonania.
Należy więc zalecać powściągliwość przy wprowadzaniu wadliwego prawa, w szczególności zaś dbanie o to, by nie rejestrować zgłoszeń, które mogą prowadzić do naruszenia tajemnicy lekarskiej. Leży to we wspólnym interesie pacjentów i całego personelu medycznego.